Pięć tajemnic polskich sądów

Zacznę od pewnej oczywistej oczywistości. Wymiar sprawiedliwości, delikatnie mówiąc, nie działa najlepiej.  Dziś w Polsce sądy nie funkcjonują tak, żeby przeciętny Kowalski czuł, że jest osądzany bezstronnie i sprawiedliwie. Dlatego Prawo i Sprawiedliwość, wprowadzając ustawy “reformujące” wymiar sprawiedliwości, nie spotyka się z radykalnym, masowym oporem zwykłych ludzi.

Jest tylko jedno, drobne, tycie “ale“. Zmiany w sądownictwie, których obecnie dokonuje PiS, w żaden sposób nie naprawią sądów i nie poprawią losu zwykłych obywateli postawionych przed maszyną sprawiedliwości. Wręcz przeciwnie, te zmiany mogą Twoją sytuację jedynie pogorszyć. Nie wierzysz? Zostań i doczytaj do końca.

Nie będę się rozpisywał na temat negatywnych skutków reformy Sądów Powszechnych, Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa. Skutki te opisane są szczegółowo chociażby tutaj czy tutaj. Ja Wspomnę tyko, w uproszczeniu, co się zmieni. Resztę wpisu, poświęce zaś sprawie dużo ważniejszej niż jakiś tam Sąd Najwyższy – Tobie i Twoim prawom.

Do tej pory powoływanie sędziów różnych szczebli wymagało współdziałania Ministra Sprawiedliwości lub Sejmu i Senatu z sędziami i dawało ostatni głos w sprawie sędziom. Teraz Minister Sprawiedliwości będzie mógł w zasadzie dowolnie powoływać i odwoływać prezesów i wiceprezesów sądów powszechnych, hurtem odwołać członków Sądu Najwyższego w środku ich kadencji, a Sejm będzie mógł powołać wszystkich członków Krajowej Rady Sądownictwa (również w środku ich kadencji).

Jeżeli uważasz, że coś tu brzydko pachnie, to masz rację. Te ustawy są po prostu niezgodne z Konstytucją, a poza tym naruszają zasadę trójpodziału władzy, w praktyce zastępując ją zasadą jednolitości władzy.

Kiedy ostatnio mieliśmy do czynienia z jednolitością władzy?

 

jaruzelski_1
Wtedy.
AP9362969181-e1432661821970
I wtedy.

Ale zostawmy na chwilę rzeczy ważne i skupmy się na ważniejszych. Po co właściwie jest ta reforma? Prawo i Sprawiedliwość reklamuje ją jako “dekomunizację sądów“, która ma rzekomo oddać sądy w ręce suwerena i zlikwidować korupcję. No i tu się pojawia problem. Bo jeszcze nikt nie był na tyle odważny, żeby wyjaśnić, w jaki sposób zastąpienie wszystkich sędziów innymi sędziami uzależnionymi od jednej partii zlikwiduje korupcję. W najlepszym wypadku wymieni jedną korupcję na inną i w żaden sposób nie poprawi sytuacji tych, którzy latami czekają na wyrok albo zostali niesprawiedliwie osądzeni. A co najgorsze, partia rządząca (podobnie zresztą jak partie, które już kiedyś były u władzy) w ogóle nie chce tknąć palcem problemów, które naprawdę trapią sądownictwo.

Pozwól więc, że podzielę się z Tobą pewnym sekretem. Wiadomo jak naprawić sądy. Przez dwa lata pracy w sądzie na co dzień widziałem, czego brakuje wymiarowi sprawiedliwości do tego, aby były bliżej ludzi takich jak Ty czy ja.

1. Brakuje pomocy prawnej

Na tle Zachodniej Europy wypadamy naprawdę blado. W Polsce dostęp do bezpłatnej pomocy prawnej dla najuboższych jest symboliczny i zazwyczaj ma miejsce już na etapie postępowania sądowego… czyli wtedy kiedy już bywa za późno na pomoc.

Rozwiązanie: Należałoby wprowadzić szeroki dostęp do bezpłatnej (albo symbolicznie płatnej) pomocy prawnej jeszcze na etapie przedsądowym, tak, żeby likwidować problemy w zarodku, a także wprowadzić jasne i przejrzyste kryteria dostępu do tej pomocy. Potrzeba m.in. porad prawnych, mediacji, pomocy w sporządzaniu umów i pism oraz pomocy w negocjacjach (np. między pracownikiem i pracodawcą). Taka pomoc prawna odciąży sądy, gdyż sprawi, że część spraw… w ogóle nie trafi do sądu.

2. Brakuje dobrego prawa

Sędziowie często orzekają zgodnie ze złym prawem, którego nie da się nawet zinterpretować na korzyść strony postępowania. Samo korzystanie z takiego prawa wystarcza, żeby uznać zarówno wyrok jak i sąd za niesprawiedliwy. Chociaż winę w takich sytuacjach ponosi partia, która wprowadzała te przepisy, to odbije się to czkawką sędziemu, choćby w ogóle nie był zwolennikiem tej partii. Dla przykładu, wciąż obowiązują przepisy, które dopuszczają naliczanie horrendalnych odsetek i opłat od chwilówek, przepisy pozwalające na dziką reprywatyzację kamienic albo przepisy, które pozwalają na eksmisję lokatorów na bruk (jak np. te, które nomen omen, wprowadził właśnie PiS, przeprowadzając przy okazji reformę sądów).

Rozwiązanie: Trzeba systematycznie wprowadzać przemyślane, dobrze napisane prawo, które będzie należycie zabezpieczało prawa socjalne, ekonomiczne, pracownicze czy osobiste prawa wszystkich osób. Jeżeli prawo będzie dobre przyjazne dla obywateli, to Sądy, które je zastosują, też będą uznawane za przyjazne.

3. Brakuje kadr

To co sędziowie robią na rozprawie to wierzchołek góry lodowej. Kiedyś już wspominałem, dlaczego sprawa przed sądem trwa tak długo. Dla przypomnienia – sądy są zasypane sprawami i, podobnie jak w przypadku szpitali, do wykonania każdej czynności jest ogromna kolejka. Poza sędziami i referendarzami, w  sądach pracują również:

– sekretarze i sekretarki – zajmujący się przenoszeniem i wypełnianiem akt, protokołowaniem, wpisywaniem danych do systemu, odbieraniem i wysyłaniem korespondencji i wieloma innymi czynnościami „technicznymi”;

– asystenci i asystentki – zajmujący się pisaniem projektów niektórych pism, które sędziowie potem podpisują

i jest ich najzwyczajniej zbyt mało, żeby ogarnąć potworny natłok spraw w sądach. To głównie przez te braki Twoja sprawa przed sądem trwa nierzadko dwa, trzy albo i więcej lat.

Rozwiązanie: Rozwiązanie jest bardzo proste – zatrudnić więcej ludzi. Należałoby też zacząć płacić godziwe pensje osobom zatrudnionym na najniższych szczeblach w sądach. Do tej pory wynagrodzenie sekretarzy było niewiele wyższe od pensji minimalnej. Powodowało to znaczne rotacje na miejscu pracy, a w efekcie – popełnianie błędów przez osoby niewyszkolone. Sam byłem świadkiem, kiedy nowozatrudniona osoba spowodowała, że cały dzień rozpraw szlag trafił, bo źle zaadresowała koperty i nie można było wykonać żadnej czynności. Zgadnij na kogo wkurzyły się osoby, które przyszły na te rozprawy? Na sędziego.

Zapytasz pewnie „Skąd wziąć na to pieniądze?”. Z podatków. To są jednak wydatki, które się zwracają, bo szybkie postępowanie może chociażby ocalić Twoją firmę od bankructwa albo spowodować, że szybciej uzyskasz odszkodowanie i szybciej zaczniesz leczenie (i szybciej wrócisz do pracy –  a więc szybciej będziesz znów płacić podatki 😉 ).

4. Brakuje dobrych instytucji

Ten problem łączy się z problemem numer jeden. W Polsce najzwyczajniej nie tworzy się, nie finansuje się i nie promuje się tworzenia instytucji, które będą czynnie badać, czy twoje prawa są przestrzegane, a więc nie ma ani publicznego ani prywatnego sposobu na uzyskanie szybkiej i taniej pomocy prawnej.

Rozwiązanie: Instytucje podobne do Rzecznika Praw Konsumenta albo Państwowej Inspekcji Pracy powinny mieć dużo szersze uprawnienia i móc dużo więcej niż tylko „pogrozić palcem” komuś, kto łamie Twoje prawa. Należy również aktywnie wspierać powstawanie organizacji, które działają właśnie po to, żeby chronić praw słabszych. Mam na myśli wszelkiego rodzaju związki zawodowe, stowarzyszenia i organizacje społeczne.

5. Brakuje dobrej edukacji prawnej

Nie chodzi mi o studia prawnicze. Chodzi mi o wpajanie zwykłym ludziom, jakie przysługują im prawa jako obywatelom, pracownikom, lokatorom, konsumentom, uczniom i tak dalej. Na WOS-ie uczono nas o trójpodziale władzy i o trybie uchwalania ustaw, ale prawie nie było słychać informacji o tym, co gwarantuje nam Konstytucja w życiu codziennym i co gwarantuje nam ta garść dobrze napisanych ustaw, która się ostała. Przeciętny zjadacz chleba musi wiedzieć, co mu się należy, bo tylko wtedy będzie mu zależało, żeby chronić prawo, które mu to gwarantuje.

Rozwiązanie: Rozwiązaniem jest niestety powolne i mozolne budowanie świadomości prawnej wśród ludzi, szczególnie wśród młodzieży; przeprowadzanie zajęć, wykładów i szkoleń w szkołach, na uczelniach i w zakładach pracy, podczas których większy nacisk będzie kładziony na te przepisy, które ludzi najbardziej dotyczą na co dzień.

Jak zauważyłeś (zauważyłaś) nie wspominałem o wywalaniu sędziów na zbity pysk i podporządkowywaniu partii tych, którzy przyszli na miejsce wywalonych. Niezależność i niezawisłość sędziowska  to trudna sprawa. Powoduje, że ciężko sędziego upilnować, ale w 99 przypadkach na 100 lepszy sędzia ciężki do upilnowania, niż taki, który zawdzięcza swój stołek partii i działa pod jej dyktando.

Odpowiedz mi szczerze: czy wierzysz, że, jeśli wejdziesz w spór z członkiem rządzącej partii, to sprawiedliwie osądzi Cię sędzia, który może być w każdym momencie przez tę partię odwołany?

Odpowiedz proszę. Tylko „tak” albo „nie”.

Dziękuję.

Oczywiście, w sądach pracuje jakiś ułamek skorumpowanych sędziów, którzy psują renomę tym pracowitym i uczciwym. Ba, może wśród nich jest jeszcze kilku, którzy działali w poprzednim ustroju.

20228740_1497183556994697_8063660942449979361_n
Ale raczej nie ma ich już zbyt wielu.

Czy coś należałoby z tym zrobić? Zapewne tak.

Problem w tym, że do tej pory w polityce pokutował mit tak zwanego „taniego państwa”, przez który partiom takim jak PO, PiS czy SLD brakowało odwagi, żeby przeprowadzić głęboką, kompleksową reformę wymiaru sprawiedliwości. Jeżeli więc jest jakaś nadzieja na reformę polskiego sądownictwa, to będzie ona pochodziła jedynie od partii, która zaproponuje takie reformy jak te, o których pisałem wyżej i która nie będzie się bała przyznać, szczerze powiedzieć: „żeby coś działało dobrze, to najzwyczajniej trzeba w to zainwestować”.

Nie zmienia to jednak faktu, że podporządkowanie sądów jednej partii  nie uzdrowi kiepskiego stanu polskich sądów. A ten kto twierdzi, że to pomoże albo nie wie o czym mówi… albo Cię okłamuje.

Bywaj.

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s