Jak rozwiązywać problemy prawne? Część 2 – postępowanie sądowe.

UWAGA! Staram się, aby wyjaśnienia procedury sądowej były przystępne dla laików, a to wymaga ode mnie używania czasem skrótów myślowych. Z tej przyczyny nie każde zagadnienie będę w stanie opisać precyzyjnie i przekrojowo, co musisz mi wybaczyć.

Postępowania przed sądami powszechnymi dzielą się, z grubsza, na dwa typy: postępowania karne i cywilne (są jeszcze sądy administracyjne… ale nie chcę Ci za bardzo mieszać w głowie). W tym wpisie skupię się na postępowaniu cywilnym. Dla sprecyzowania – sądy “cywilne” zajmują się rzeczami takimi jak: odszkodowania, pozwy o zapłatę, sprawy pracownicze, alimenty, dziedziczenie, opieka nad dziećmi, rozwody itp. Jest więc dużo większe prawdopodobieństwo, że jeśli kiedykolwiek trafisz do sądu, będzie to w związku z postępowaniem cywilnym.

Zacznijmy od oczywistej oczywistości. Postępowanie sądowe nie wygląda jak sprawa w Annie Marii Wesołowskiej, gdzie na pierwszej i jedynej rozprawie przesłuchiwani są wszyscy świadkowie, żądania są sprecyzowane a orzeczenia zapadają natychmiast.

Grafika: Zdjęcie przedstawia sędzię Annę Marię Wesołowską w todze sędziowskiej, siedzącą przy ławie sędziowskiej. Przed sędzią znajduje się tabliczka z jej imionami i  nazwiskiem.
“Odraczam rozprawę, następny odcinek za cztery miesiące. Prawdopodobnie skończymy ten sezon do 2021 roku”

Postępowania sądowe są żmudne, skomplikowane, niezrozumiałe i toczą się według nieintuicyjnych reguł. Dlatego, jeśli zdarzy Ci się zostać powodem (powódką) lub pozwanym (pozwaną) musisz się przygotować na drogę przez mękę.

Oto czego możesz się spodziewać i na co musisz być gotowy (gotowa):

Będziesz musiał (musuała) iść do prawnika

Zapewne masz  déjà vu. O prawniku mówiłem już w poprzednim odcinku, ale rada pozostaje aktualna.

W przypadku postępowania sądowego istotna staje się dodatkowo kwestia czasu. Możesz mieć wrażenie, że w Twojej sprawie wszystko dzieje się zbyt wolno albo przeciwnie – że terminy upływają nieubłaganie i zabraknie Ci czasu. To zrozumiałe, i masz prawo panikować. Niemniej jednak – zachowaj spokój. Chaotyczne opisując problem, marnujesz wyłącznie czas Twój i prawnika.

Pamiętaj, nie musisz iść do prawnika ze stosem pism, rachunków i paragonów które uzbierałeś (uzbierałaś) przez ostatnich siedemnaście lat. Z drugiej strony, nie powinieneś (powinnaś) iść z nieskładną historią i bez żadnych dokumentów.

Zbierz myśli, zrób notatki, wypij kakao, prześpij się z tym, a na następny dzień idź do adwokata albo radcy prawnego z umową, decyzją czy pozwem. Wówczas wyjaśnisz swoją sytuację i dowiesz się czy i kiedy dostarczyć inne dokumenty. Od tego momentu możesz spać spokojnie.

Oczywiście jest ryzyko trafienia na prawnika, który potraktuje Cię nieprofesjonalnie i zaniedba Twoją sprawę. Żeby się przed tym zabezpieczyć, wystarczy wówczas raz na jakiś czas zadzwonić do kancelarii i podpytać na jakim etapie jest sprawa, a jeśli się ruszyła – poprosić o dostarczenie ewentualnie nadesłanych pism. Możesz wtedy zadzwonić do sekretariatu sądu i zweryfikować uzyskane informacje. Pamiętaj jednak – wszystko z umiarem. Dzwonienie codziennie na dwa miesiące przed rozprawą do kancelarii tylko utrudnia pracę twojemu pełnomocnikowi.

Wszystko będzie trwało okropnie długo

Przygotuj się, że postępowania przed sądem trwają długo. Dlaczego tak się dzieje? Wbrew pozorom nie chodzi o mityczną “opieszałość sędziów”.

Po pierwsze, sądy mają po prostu za mało pracowników. Razem z Twoją sprawą każdego dnia do jednego sędziego wpływają dziesiątki innych. Nawet jeżeli wystarcza sędziów, to często brakuje asystentów i pracowników administracyjnych, żeby wszystko ogarnąć. Gdy uda się wreszcie wypchnąć pismo z sądu, trzeba jeszcze uwzględnić działanie poczty i ustawowe terminy na wykonanie czynności przez strony postępowania. A potem jeszcze sąd wyznacza termin rozprawy, a na wolny termin trzeba czekać jak na naleśnik z warszawskiego Manekina.

W sumie – cały szereg czynności przed sądem od pisma do rozprawy trwa ze 3 – 4 miesiące. Nie daj Boże, jeśli sąd nie zdąży przesłuchać wszystkich świadków lub będzie potrzebna opinia biegłego – każdy nowy termin rozprawy to kilka dodatkowych miesięcy postępowania. Do tego dochodzi jeszcze ewentualne postępowanie apelacyjne (gdzie ponad miesiąc mogą trwać same czynności związane z doręczeniem uzasadnienia wyroku i ze złożeniem apelacji).

Czynności będą niezrozumiałe

Pamiętasz jak wspominałem o tym, że stosowanie prawa można porównać do programowania? Powróćmy  na chwilę do tej metafory. Przepisy są tu językiem programowania, a czynności stron – linijkami kodu. Linijka napisana przez laika nieuchronnie doprowadzi do “syntax error” i do kłopotów w postępowaniu.

Dodatkowo, sąd powinien dokonywać czynności wyłącznie na wniosek strony (nazywa się to postępowaniem kontradyktoryjnym). W uproszczeniu oznacza to, że sąd ma bezstronnie przeanalizować informacje dostarczone przez strony. W konsekwencji, jeżeli strona nie zadba o dostarczenie sądowi informacji (i nadto – we właściwy sposób!) to jest tak jakby ta informacja nie istniała.

Żeby unaocznić, jak poważne może mieć to konsekwencje, posłużę się przykładem z czasów, gdy pracowałem w sądzie.

Pewien bank pozwał pana Zbigniewa o zapłatę kredytu. Sąd dostarczył pozew pod adres pana Zbigniewa, zaś obowiązkiem pozwanego było w ciągu 2 tygodni złożyć odpowiedź na pozew. Jednak, zamiast Zbigniewa napisała do sądu pani Janina – żona pozwanego. W długim liście wyjaśniła, że jej mąż miał wylew, że jego stan jest bardzo zły, że nie mają pieniędzy i tak dalej, i tak dalej. Pismo oczywiście nie spełniało wymogów odpowiedzi na pozew, a jeszcze było podpisane przez panią Janinę, a więc nie pochodziło od pozwanego. Z formalnego punktu widzenia takie pismo nadawało się do kosza.

Teraz skoncentruj się i wytęż wszystkie szare komórki, bo chcę Ci przekazać coś bardzo, bardzo ważnego. To prawdopodobnie najistotniejsza informacja na temat postępowania przed sądem:

Sąd nie może wchodzić w dialog ze stroną postępowania.

Sądy bardzo formalistycznie podchodzą do każdego pisma. Po prostu ustawa nakazuje im niemal mechaniczne sprawdzanie, czy to co przyszło do sądu spełnia formalne wymogi właściwego pisma; jeśli ich nie spełnia, to sąd musi wezwać stronę do uzupełnienia braków formalnych. A gdy braki nie zostaną uzupełnione, to sąd musi “udawać”, że to nie jest pismo i je zignorować.

Grafika: Zdjęcie przedstawia scenę z serialu Westworld. Dolores Abernathy nachyla się nad Peterem Abernathym i patrzy na fotografię pokazywaną jej przez ojca.
Doesn’t look like anything to me.”

W związku z tym, często dochodzi do absurdalnych sytuacji, w których strona wysyła pismo nr 1, a sąd (tak naprawdę to “przewodniczący”, ale nie chcę komplikować sytuacji) wzywa ją do uzupełnienia braków pisma. Na to strona wysyła pismo nr 2 zawierające jakieś wyjaśnienie napisane “po ludzku”, ale nie uzupełnia braków pierwszego pisma. Sąd wtedy zwraca pismo nr 1 z uwagi na nieuzupełnienie braków. W odpowiedzi strona wysyła pismo nr 3, w którym skarży się na czynność dokonaną przez sąd. Sąd wtedy pyta czy pismo numer 3 jest zażaleniem na zarządzenie o zwrocie pisma nr 1. I znów dochodzi do przerzucania się pismami, które nie mają właściwej mocy przed sądem. Ostatecznie ta strona przegrywa i jest zdenerwowana, że sąd ją oszukał – no bo przecież wysłała wszystkie dokumenty i pisma, i dowody na czas, a sąd oszukańczo jej to odesłał i nawet nie przeczytał. Tymczasem sąd jest związany procedurą, która nakazuje mu reagować tylko na określone polecenia sformułowane przez właściwe osoby we właściwy sposób.

Będziesz musiał (musiała) pilnować terminów

Jeżeli zrobisz coś po terminie w pracy albo w szkole, to czeka cię nieprzyjemna rozmowa, reprymenda i dużo przepraszania. Jeżeli spóźnisz się przed sądem, to zazwyczaj przegrasz sprawę. Nie możesz przeprosić sądu za spóźnienie, a jeżeli spóźnisz się chociaż jeden dzień z wniesieniem pisma, to równie dobrze mógłbyś (mogłabyś) nie składać go wcale.

Oczywiście istnieją sposoby, żeby wnieść spóźnione pismo, ale, jak możesz się domyślić, są nieintuicyjne i dziwnie sformalizowane. Wszystko bowiem zależy od tego czy termin ustalił sam sąd (wtedy można termin skrócić lub wydłużyć), czy termin wynika z ustawy (wtedy termin jest ustalony “na amen” i w razie spóźnienia trzeba napisać specjalny wniosek o przywrócenie terminu, który składa się razem z dokonaniem spóźnionej czynności).

Dlatego musisz szczególnie pilnować kiedy otrzymałeś (otrzymałaś) dane pismo, bo nawet jeśli pójdziesz z tym do prawnika, to adwokat / radca zdaje się na Ciebie, że ma 13 dni na dokonanie czynności a nie 12.

A skoro mowa o wykonywaniu czynności – nie ma sensu w unikaniu pism od sądu. Wiele osób uważa, że nie przyjęcie pisma to świetny sposób na uniknięcie postępowania. Tymczasem, jest zupełnie odwrotnie. Jeżeli pismo z sądu trafi pod Twój adres a Ty nie odbierzesz listu (po pierwszym awizo masz dwa tygodnie na odebrania listu z sądu) albo, co gorsza, odmówisz przyjęcia przesyłki, to sąd ma prawo potraktować pismo tak jakby było właściwie doręczone. W ten sposób nie zyskujesz nic, a gwarantujesz sobie jedynie, że przegrasz sprawę, bo przez bezczynność pozbawiasz się prawa do obrony.

Jeżeli to wszystko brzmi jak próba wystraszenia Cię… to trochę tak jest. Chcę Cię skłonić, żebyś pilnował (pilnowała) swojego interesu i, najzwyczajniej na świecie, skorzystał (skorzystała) z pomocy prawnej, nawet jeśli sprawa wydaje się błaha.

Zaufaj, podziękujesz mi za tę radę.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s