Czy przestał Pan już zabijać zwierzęta futerkowe?

W piątek wieczorem odebrałem niespodziewany telefon od przedstawicielki Instytutu Badań Opinii Publicznej Ipsos.

I cóż, okazuje się, że czasami przychodzi ten moment, gdy poziom przekłamania rzeczywistości jest tak duży, że staje się wręcz karykaturalny. A wówczas warto wziąć go na ruszt, bo stanowi jaskrawy obraz tego co niezwykle często dzieje się w mediach.

Pozwól, że na początek wysunę śmiałą hipotezę: możemy zafałszować rzeczywistość nie tylko za pomocą kłamstw. Rzeczywistość da się zafałszować również poprzez to, w jaki sposób o czymś mówimy oraz poprzez właściwie zadane pytania.

I tak było z telefonem od Ipsosu.

Uprzejma ankieterka zaproponowała, że zajmie siedem minut mojego czasu, na co (głównie z ciekawości) przystałem. Pytania dotyczyły hodowli zwierząt futerkowych w Polsce.

Moje wnioski?

Po pierwsze: niektórych pytań nie powinno się zadawać przez telefon.

Call center.
– Czy jest Pan za utrzymaniem granic Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej?

Ankieterka wykazała się dużą cierpliwością, musząc powtarzać mi wielokrotnie niektóre pytania. Bez bicia przyznaję, że większość z nich momentalnie wyleciała mi z pamięci, ale niektóre były tak karkołomne, że warto je zachować dla potomności.

Pani po drugiej stronie słuchawki prosiła bym ocenił w jakim stopniu zgadzam się z następującym zdaniem: „Mam dobrą wiedzę na temat sytuacji zwierząt futerkowych w Polsce, więc moja opinia nie wynika z uprzedzeń.

Nad takim potokiem słów musiałbym się głęboko zastanowić, nawet gdybym zobaczył je na papierze. Usłyszane przez telefon w piątek o godzinie dziewiętnastej dawały się złożyć w jedną spójną całość, tylko pod wpływem ogromnej siły woli. Gdybym chciał mieć ankietę z głowy, pewnie odpowiedziałbym tylko na połowę pytania – o wiedzę albo o brak uprzedzeń.

Po drugie: jeśli odpowiednio żonglujesz słowami, to uzyskasz każdą odpowiedź.

Następne ze zdań, wobec których miałem się ustosunkować, brzmiało mniej więcej tak: „Nie zgodziłbym się na ograniczenie sprzedaży zwierząt futerkowych, gdyby miało to spowodować obniżenie jakości usług publicznych w Polsce„.

Oczywiście, zgodziłbym się z tym zdaniem… gdyby tylko miało jakiekolwiek przełożenie na rzeczywistość. Sposób sformułowania tego pytania ma sugerować, że kiedy zabronimy hodowli zwierząt futerkowych, to samoloty spadną, statki zatoną, a dzieci umrą z głodu. Tymczasem tak się nie stanie. Może ucierpieć nieco budżet i kieszenie hodowców, ale to nie uprawnia do sugerowania, że Polska gospodarka się załamie.

Dostałem również za zadanie uszeregować priorytetowe dla mnie kwestie według ich istotności. Opcje były następujące: transport publiczny, infrastruktura, opieka zdrowotna, edukacja, obniżenie podatków i … zwierzęta futerkowe.

Dostrzegasz tendencję?

Jeżeli umieścisz jedną z kwestii ochrony zwierząt pomiędzy tematami uznawanymi powszechnie za kluczowe dla społeczeństwa to jasne, że ochrona zwierząt wypadnie przy nich blado. Nie sposób zaprzeczyć, że istnieją kwestie bardziej lub mniej istotne ze względu na swą skalę. Jednak, gdy wchodzisz w rozmowę o pewnym temacie to musisz trzymać się skali problemu – również pod względem argumentacji. W innym wypadku uciekasz się do zwykłej demagogii.

Po trzecie: nie ma wstydu w (umiarkowanej) niewiedzy.

Usłyszałem również pytania typu: „Czy zakaz hodowli zwierząt futerkowych może doprowadzić do zakazu hodowli innych zwierząt?„, „Czy hodowla zwierząt futerkowych jest istotna dla Polskiej gospodarki?” oraz „Czy sytuacja zwierząt futerkowych w Polsce jest gorsza od sytuacji zwierząt hodowanych na mięso?

Pani ankieterka pozwoli, że odpowiem jej pytaniem na pytanie. „A jaka jest prędkość lotu jaskółki bez obciążenia?”

bridgeofdeath
– Jakiej jaskółki? Afrykańskiej czy europejskiej? 

Odpowiedź brzmi: nie mam bladego pojęcia!

Wówczas jednak okazało się, że nie było odpowiedzi: „nie mam zdania„. Można było się wyłącznie bardzo zgodzić, trochę zgodzić, trochę nie zgodzić i bardzo nie zgodzić.

Głupio tak wycofać się z ankiety, kiedy odpowiedziałem już na kilka pierwszych pytań. Musiałem więc brnąć dalej. Swoją drogą, to bardzo sprytne zostawić pytania, na które można nie mieć zdania na sam koniec ankiety, w nadziei, że ankietowany odpowie z poczucia obowiązku, nie chcąc marnować czasu Pani po drugiej stronie słuchawki.

Tymczasem, muszę przyznać, że nie mam w pełni wyrobionych poglądów na temat hodowli zwierząt futerkowych. I nie wstydzę się tego. Uważam, że są ludzie lepiej siedzący w temacie, mający dostęp do bardziej miarodajnych danych i to oni powinni debatować nad tą kwestią. Czy chciałbym ograniczenia hodowli zwierząt na futra? Zapewne tak. Czy umiem przedstawić ku temu wyczerpujące i przekonujące argumenty? Nie. Mam natomiast dużą wiedzę na inne tematy i dlatego nie muszę znać się na doli lub niedoli zwierząt. Powinienem natomiast umieć znaleźć profesjonalistów w tej dziedzinie i być w stanie oddzielić ich od demagogów. Moje zdanie na ten temat nie powinno natomiast wynikać z półprawd i emocjonalnie nacechowanych pytań. Ten wniosek tyczy się oczywiście nie tylko ochrony zwierząt, lecz również innych gałęzi polityki.

Musimy być ostrożni, gdy mówimy. Nie chodzi jednak wyłącznie o to co mówimy, a również o to jak to mówimy. Rzeczywistość kształtowana jest przez nasze słowa, bez względu na to ile w nich faktów.

Za sensem większości tego co mówimy stoi bowiem niemal zawsze jakieś założenie. Jeżeli zapytasz: „Czy przestał Pan już bić swoją żonę?„, to sugerujesz że osoba pytana wcześniej biła swoją małżonkę. Co ma biedak odpowiedzieć na takie pytanie? Oczywiście z komfortowej pozycji przed monitorem możemy zawsze wtrącić się i rzucić „No pewnie, że powinien powiedzieć, że to pytanie jest tendencyjne!„. Żywa rozmowa nie pozostawia jednak czasu na takie spostrzeżenia, a gdy próbujemy wybrnąć z tendencyjnego pytania możemy zabrnąć z pola faktów w pole retoryki. Tymczasem, publiczność w większości wyrabia sobie zdanie nie na podstawie faktów, a na podstawie pozornej elokwencji.

W takim klimacie, nie musimy już tworzyć nowej prawdy za pomocą kłamstwa powtarzanego tysiąc razy. Wystarczy, że wytworzymy emocjonalną otoczkę wobec pozornie neutralnych faktów. Narzędzi do tego celu jest mnóstwo – chociażby: informacje wyjęte z kontekstu, tendencyjne pytania czy budowanie negatywnych skojarzeń wokół określonych słów czy pojęć.

W międzyczasie, czekajcie na wnioski Ipsosu, o tym, jak to Polacy nie są zwolennikami zakazywania hodowli zwierząt na futerka. Bo przecież nie chcą, żeby Polskie dzieci poumierały a Polska spłonęła.

Bywajcie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s